fbpx
Zdechły Osa -Sprzedałem Dupę okładka albumu

Osa sprzedał dupe, a ja ją kupuję — RECENZJA

Zdechły Osa ostatnimi czasy tworzy niemałe zamieszanie. Sprzedał dupe, a to pozwoliło nabrać jego karierze rozpędu — choć w undergroundzie zajmuję stabilną pozycję już od dawien dawna. Mam pewność, że nie ma zajawkowicza podziemia, który by o nim, chociażby nie słyszał już rok czy dwa temu. Wydanie płyty przez majorsa tylko pomoże mu się rozgościć na mainstreamowych salonach. Prześledźmy więc jego poczynania od samego początku.

PolishWroUnderground

Jeśli powiem, że wasz ulubiony raper z irokezem miał 7 lat temu dredy to mi uwierzycie? Sprawozdanie, które zdał w 2014, już wtedy trąciło specyficznym klimatem. Niepokojący rap na boom bapie, który przypomina pierwsze poczynania Zgreda z „CH▲OSU„. Miło spojrzeć na ten track po latach, gdyż są to istne podwaliny tego, co będzie robił za kilka lat. W 2016 roku, czyli przy premierze YOUNG_TYPICAL_JESUS już regularnie mogliśmy go znaleźć na kanale Kstyka, a w 2017 na Hashashins. I to właśnie chyba premiera „Rapsberry Song” (nie, to nie literówka) poruszyła wyświetlenia i przyniosła mu w ów czasie największy rozgłos. Następne lata to już konsekwentne rozbudowywanie własnej marki ze znajomymi — THIRDEYE. I z tym szyldem pewnie większość z was go kojarzy. Ten okres to także czas zacieśniania undergroundowych koneksji — Baron, Sins Club, Dianka czy Wara z Futuryji (a samego Gugasa możemy zobaczyć na klipie do RAVE SKATE).

Mainstreamowe salony

W roku 2019 Pezet postanowił nagrać konceptualny utwór. Dwa utwory, ten sam beat, ale inni gracze na featach — i postanowił sobie rozgraniczyć to na starą, jak i nową szkołę. Znalazł się tam Osa, który został określony przez Pawła słowami „Kwas, dziwny typ„. I te słowa potwierdził na koncercie Pezeta, gdzie wystrzelony w kosmos zagrał osobliwą zwrotkę, której to już ocenę pozostawię wam. Poruszyło, jak i spolaryzowało to środowisko hip-hopowe. Jedni mówili, że niszczy tak swoją karierę i nie da się go brać na poważnie, a druga strona barykady znów mówiła, że potwierdza tylko i wyłącznie to o czym nawija. I to kreowanie wizerunku poróżni go ze znajomymi, ale o tym później.

Następnym kamieniem milowym dla Osy był projekt untitled01 z ramienia QueQuality. W zamyśle zapraszano gości spoza wytwórni i oddawano im wolną rękę w kreacji. Singiel ten może i nie wykręcił kosmicznych wyświetleń, ale pokazał samą postać szerszemu, bardziej mainstreamowemu gronu odbiorców.

I stajemy tu i teraz. Rok 2021, Osa podpisany przez Warner wydaje swój kolejny album. Aczkolwiek to poróżniło go z pewną częścią podziemia. Wielu undegroundowych freaków ceni sobie niezależność i nieco outsiderskie podejście do muzyki. Osa przez lata właśnie budował taki swój obraz, kogoś, kto stoi obok i trąci brudem na scenę. Gdy tylko ukazał się singiel ze Szpakiem, to postanowił go zdissować były kumpel, członek sins club — czyli terefere. Tym krótkim, a jakże osobliwym dissem postawił mu zarzuty m.in. „kreowania stylu, od którego sam ucieka”. Aczkolwiek nie doczekał się odpowiedzi. I mogę się w jakimś stopniu zgodzić, bo czuć, że Osa od jakiegoś czasu bardzo zmienił się muzycznie, mogę nawet rzec, że sprzedał dupe. Czuć, że chce coś osiągnąć i się stara, toteż sprawdźmy, jak mu to wyszło.

Czy Osa sprzedał dupe?

Do samej płyty podszedłem dosyć sceptycznie. Wcześniejsze poczynania osy zdążyły mi się znudzić. Zdecydowanie częściej wracałem do jego starszych projektów, tych bardziej kwasowych, witch houseowych niżeli „junkie”. Ilość utworów na albumie mnie nieco przeraziła. Nie przepadam za dłuższymi projektami, trudniej jest utrzymać na nich stałą uwagę, a często też mają problemy z fillerami.

Samo intro znałem już doskonale po pierwszych dwóch sekundach. Sztorm, który ukazał się już dobre kilka lat temu, został wybrany na utwór rozpoczynający. Przykro mi, że oryginał zniknął, ale samo użycie ów beatu przyozdobiło moją twarz uśmiechem. Takich smaczków jest tu dużo więcej. Utwór „Spytaj Policjanata” jest swoistym follow-upem do klasyki polskiego punku, czyli Dezertera.

Dla fanów eklektyki

Na wstępie już właściwej treści wita nas utwór na beacie Utkowskiego, który współpracował z m.in. już wspomnianym Zgredem czy Lil B (TYBG). Jedyne co nasuwa się po odsłuchu, to wniosek, że jak bardzo byś się starał, tego stylu nie podjebiesz. I ten styl właśnie jest najmocniejszym elementem tej płyty. Mimo że niektóre kawałki są dla mnie mdłe („My Eyes Gone Crazy” czy „Na Szybko”) jako samo dzieło, to jeszcze w akompaniamencie reszty płyty potrafię je jakoś zaakceptować. Dodatkową siłą przebicia jest jego wizerunek. Osa sprzedał dupe — a ja ją kupuje.

Osa tworzy kreację panczura, który po 23 przechodzi ci koło bloku, demoluje śmietniki, a przy okazji obszcza wycieraczkę twojego sąsiada. I jakkolwiek nie na miejscu jest to wizja, tak samo nie na miejscu wydaje się jego postać w mainstreamie. Jest unikatowy i zawiera pewien pierwiastek, który mogę nazwać przebojowością. Porywa słuchacza na osobliwą przejażdżkę po mapie Wrocław w GTA. To istna postać sceniczna, która wielu ludzi porwie samą swoją prezencją, a muzykę potraktują jako coś pobocznego.

Eter daje bit co rozkurwia glowe

Osa zaprezentował się niesamowicie dobrze na tym projekcie, ale często ulegam wrażeniu, że to produkcje grają główne skrzypce na tej płycie. Ta płyta nie byłaby w ułamku tak dobra bez Aetherboya. Urokliwego połysku nadają też pojedyńcze produkcje Snufkina z duetu xDZVØNx (Osa udzielił się na ich ostatniej płytce) czy Dendi Made-It.

Nie lubię tego słowa, a tym bardziej w jakichkolwiek tekstach publicystycznych, ale ten album jest po prostu eklektyczny. Punk rock, Synthwave’owe beaty, nieco agresywniejszy Wave na tracku Utkowskiego czy nawet Industrial Hip-Hop. Jako osoba, która w szczególności upodobała sobie te eksperymentalne rejony hip-hopu, mogę podziękować Osie. Dlaczego? Bo czuję, że ta płyta otworzy głowę przynajmniej jakiejś części słuchaczy. Osa Sprzedał Dupe i wyszedł mu album bardzo dobry. Ma swoje problemy (m.in. już wspomniane fillery), ale chciałem też zwrócić uwagę na repeat value. Mimo eklektyzmu trudno jest mi odsłuchiwać co poniektóre tracki kilka razy, szybko się nudzą i martwię się, że po prostu za jakiś czas o samym projekcie zapomnę. Album, który może zrewolucjonizować samo postrzeganie hip-hopu też lirycznie stoi dewizą „Live fast, die young”. Wszystko odnosi się do tu i teraz, to pewien rodzaj hymnu dla specyficznego grona ludzi.

Nowa era?

Jest to projekt wyjątkowy, szczególnie jak na polską scenę. Gdy usłyszałem „Wykręcę z tego złoto” to dosłownie mi szczena opadła. Nie spodziewałem się, że pierwsza dojrzała (i udana!) próba tworzenia muzyki jak Death Grips wyjdzie spod pióra Wrocławskiego skejta. Bardzo podoba mi się poruszenie, jak i laury, jakie ów album zbiera. Pokładam wielkie nadzieje, że taka muzyka zostanie choć trochę znormalizowana — i nie będzie postrzegana tylko jak hipsterskie gówno.

Marek Fall w swojej recenzji dla newonce.net stwierdził, że „To w pewnym stopniu koniec historii i ostatni człowiek na tej scenie”. A ja uważam kompletnie inaczej, to dopiero początek i rewolucja dopiero się zaczęła.

Zeen is a next generation WordPress theme. It’s powerful, beautifully designed and comes with everything you need to engage your visitors and increase conversions.

Więcej?
„Łowiłem ryby w Tibii, grałem w 1.6”, czyli o sylwetkach hip-hopowych gier