fbpx

„Za górami, za lasami…” Przewodnik po czeskiej i słowackiej scenie Hip-Hopowej.

Po podróży do Egiptu wracamy bliżej naszych stron. Czas na przegląd rapu zza południowej granicy.

Czesi oraz Słowacy prawdopodobnie skazaliby mnie na tortury za ponowne połączenie tych krajów, dlatego miejmy na myśli połączenie w sensie muzycznym. Nie miejcie mi niczego za złe, aczkolwiek pod względem hip-hopowym te dwie nacje niczym się nie różnią. Słowacy słuchają trochę więcej rodzimej muzyki, poza tym listy przebojów i virale wyglądają dokładnie tak samo. Dlatego zdecydowałem się na połączenie tych krajów.

Coś musi różnić te dwa kraje

Bez wątpienia w dwóch różnych narodowościach nie wszystko jest takie samo. Nawet w tak bliskich sobie Czechach oraz Słowacji, które jeszcze niecałe 20 lat temu były jednym państwem. Główna różnica panuje w sferze językowej. Naturalnie Słowacy używają języka słowackiego, natomiast Czesi czeskiego. W codziennym życiu te języki różnią się dla nas ledwie nieznacznie, przy muzyce jest podobnie. Podczas odsłuchu playlisty z czechosłowackimi hitami nie poczujecie prawie różnicy. Inaczej jest w przypadku utworów opartych na storytellingu oraz singli, w których jest bardzo dużo treści, cechujących się szybką nawijką. Wtedy jesteście w stanie odczuć różnicę.

Na czym ona polega? Język słowacki jest bardziej archaiczny w wymowie niż czeski. Przejawia się to w występowaniu większej liczbie głosek miękkich oraz twardych. Niezbyt cieszy mnie pisanie eseju na temat części fonetycznych, więc wytłumaczę wprost. Słowacki jest trudniejszy w wymowie i mniej zrozumiały dla Polaka. Wszystko za sprawą unowocześnienia języka czeskiego. Aktualizacja ta nie przeszła na Słowacji, przez co powstał początkowo dialekt, a teraz język słowacki. Jest to jedyna różnica pomiędzy tymi dwoma językami. Ich użytkownicy rozmawiając ze sobą w rodzimych językach bez problemów się rozumieją. Zaryzykuję stwierdzenia, że mieszkaniec niemieckich Alp gorzej zrozumie się z mieszkańcem północnego wybrzeża, niż Czech ze Słowakiem.

Występuje niewielka różnica w aktualnych upodobaniach muzycznych obu narodów. Podkreślam: nie są one znaczące. Słowacy słuchają więcej muzyki rodzimej oraz więcej popu, natomiast Czesi stawiają na rodzimy rock oraz na zagraniczne przeboje. Powtórzę po raz trzeci — te różnice są naprawde znikome. Gdybyście przyjrzeli się zestawieniu list przebojów Spotify obu krajów to wydałyby się identyczne. Nie jeden Słowak w tym momencie ma ochotę mnie udusić, ale takie sa fakty. Pamiętajcie tylko o tym, że pozostajemy przy tematach muzycznych. Sfery politycznej nie mam zamiaru poruszać.

Jak wyglądają czechosłowackie upodobania muzyczne?

Patrząc na najnowsze notowania muzyczne można odnieść trafne wrażenie, że nasi sąsiedzi lubują się w szeroko rozumianym popie. Od Justina Biebera, przez Tiesto, aż do Travisa Scotta. Rodzimych utworów jest zdecydowanie mniej. Pierwszym czeskim artystą jest tam Yzomandias na 9 miejscu. Dla porównania, w Polsce w TOP10 plasuje się dziewięć polskojęzycznych singli. Jeżeli Czesi słuchają miejscowej muzyki, to głównie ograniczają się do rapu i rocka. Jeżeli już jakiś popowy utwór przebije się do mainstreamu, to są to wyjątki, nie ma takiej sytuacji jak w Polsce, gdzie niemal każdy kolejny singiel sanah staje się hitem i chociaż przez jeden tydzień jest na wysokości notowań.

Inaczej sytuacja wygląda wśród Słowaków. Ci bardziej stawiają na swoich artystów. Swoich, to znaczy czeskich oraz słowackich, z naciskiem na czeskich. Pod względem słuchaczy Czesi znacznie przeważają. Dlatego niech Was nie dziwi największa liczba odbiorców z Pragi. Oba narody naprzemiennie słuchają swojej muzyki. Warto dodać również, że wśród raperów również przeważają Czesi. Nic w tym dziwnego skoro ich kraj jest dwa razy większy.

Wspólny koncert największych gwiazd czeskiej sceny Hip-Hopowej (Yzomandias, Viktor Sehn, Ektor, STEIN27).

Co reprezentuje sobą czeska i słowacka scena?

Przesłuchując rap z całego świata, można zauważyć, że kraje dzielą się na dwa typy: te, które idą swoją drogą, tworzą coś lokalnego oraz takie, które śleepo podążają za trendami zza oceanu i jedyne co wnoszą, to własny język. Przykładem tych pierwszych jest Australia, w której rozkwit przeżywa rap na bitach techno. Jeżeli chcecie sprawdzić, o co dokładnie mi chodzi, to polecam odsłuch twórczości Hooligan Hef’s oraz Sydney Youngins. Innym przykładem tworzenia czegoś swojego od podszewki jest Egipt — tradycjonalistyczne motywy przeplatane z chęcią zmiany świata na lepsze, bity, które nie są oparte na elektronice, a na żywych, lokalnych instrumentach.

Do tych drugich zaliczyć można nawet Polskę. Nie wnieśliśmy niczego swojego, regionalnego i krajowego do rapu. Idziemy po najniższej linii oporu, przejmując trendy z USA oraz Europy. Sami raperzy potwierdzają to, mówiąc, kim się inspirują. W większości są to raperzy zza oceanu. Greccy, Polscy, Brazylijscy twórcy zrzynają sample z ameryki, choć w przypadku produkcji to trochę lepiej brzmi, to również tworzą dość podobne bity. Artysta napisze jakiś tekst na szybko: joint, dupeczki, szybkie auto i pyk — można trapować. Nie zrozumcie mnie źle, nie zrównuje każdego z artystów ze sobą. Chcę w dosadny sposób pokazać Wam, że polski rap niczym ciekawym się nie odznacza na tle światowych produkcji pochodzących z Korei, Australii, Maroka. Ja absolutnie nie neguję takiej twórczości! Wręcz przeciwnie, sam głównie słucham albumów z Grecji oraz Polski. Chcę jednak wyraźnie zaznaczyć jak wyglądają te sceny na tle reszty świata.

Od minuty czytacie wywód na temat światowego rapu, ale jaki to ma związek z czeską i słowacką sceną? Otóż produkcje zza południowej granicy należą do tej drugiej grupy, czyli narodów, które podkładają swój język pod znane wszystkim patenty i nie wnoszą niczego do muzyki. Drill, trap i reszta trendów dotarła do Czech w podobnym czasie, co do Polski i w porównaniu jest na podobnym poziomie.

Postacie godne uwagi

Przechodzimy do zestawienia najpopularniejszych i najciekawszych w mojej opinii raperów z Czech oraz Słowacji.

Yzomandias

Yzomandias

Jeden z najpopularniejszych artystów. Polscy słuchacze mogą doskonale kojarzyć go z współpracy z Żabsonem. Zebrał 270 tysięcy słuchaczy na Spotify. Porównajmy te liczbę do polskich standardów. Czechy i Słowacja łącznie posiadają populację liczącą 16 milionów. To poniżej połowy populacji Polski. Przelicznik wynosi 2.25. Mnożąc liczbę 270 tysięcy razy przelicznik dostajemy 607 tysięcy słuchaczy. Pamiętajcie, że są to luźne porównania, które pomogą Wam zobrazować zasięgi artysty. Liczba nie jest ogromna, ale miejcie na uwadze moje wcześniejsze słowa — Czesi rzadko sięgają po rodzima muzykę, a jeszcze rzadziej po rap. Można dojść do wniosku, że zasięgi Yzomandiasa nie są aż tak małe.

Z drugiej strony, Yzo to zdecydowana topka rapowej sceny naszych sąsiadów. Urodził się na terenie dzisiejszych Czech, na pograniczu z Niemcami. Początki jego kariery nie należały do najlepszych. W 2009, czyli w wieku 18 lat, podpisał kontrakt w pierwszej wytwórni, aczkolwiek konflikty zmuszały go do częstej zmiany otoczenia. Muzyka Czecha jest przepełniona imprezami oraz masą przekleństw. Jego dyskografia jest jednak na tyle bogata, że znajdziemy w niej dosłownie wszystko. Psychodeliczne tracki, imprezowe hity oraz podziemne wysrywy, do uzupełnienia kolekcji brakuje tylko drillu.

Wydał kilka nielegali. Piszę kilka, ponieważ źródła różnie podają — od 4 do 6. Odsłuchanie ich jest możliwe tylko w zakamarkach Soundclouda. Powiem szczerze — nie chciałem, aż tak głęboko zgłębiać tematu i słuchać starych utworów z piwnicy, bo były dosłownie z piwnicy. Rynek w Czechach w 2009 roku był na takim poziomie, że dzisiejsi podziemni raperzy mają o wiele lepsze warunki do tworzenia. I żeby było jasne, pierwsze wytwórnie Yzomandiasa nie były podziemne. Do Warnera nie miały podjazdu, ale jednak podchodzili w miarę możliwości profesjonalnie do tworzenia. Możliwości były marne, sam Yzomandias przyznał na trackach, że dopiero w 2013 roku zagościł w profesjonalnym studiu. Na Spotify znajdziecie płytę Pod Vlivem. Ona właśnie była nagrywana w piwnicy. Jakość brzmienia jest porównywalna do dzisiejszych podziemnych raperów, a nawet gorsza.

Sytuacja uległa zmianie, gdy razem z trzema innymi artystami (Jickson, Yzo Empire, Decky) założyli własną wytwórnię i zbudowali wcześniej wspomniane studio. Z niego to w 2013 roku światło dzienne ujrzał album Yzotape. Jakość i poziom nadal były bardzo niskie, ale utwory brzmiały o wiele lepiej i czuć było nutkę profesjonalizmu. W serwisie Spotify brakuje trzech albumów Yzomandiasa z okresu lat 2013-2016 (nie mam pojęcia dlaczego). Niestety, są to dosyć ważne albumy w jego twórczości, ponieważ zaliczył wtedy bardzo duży progres. Album Gudlak jest materiałem, na którym w pełni go usłyszycie. Od tamtego momentu zaczęła się droga na szczyt. W ciągu 5 lat Yzomandias nagrał dziewięć albumów i nie zamierza się zatrzymać. Największe uznanie zdobyła epka Melanz. Przez wielu słuchaczy właśnie ten materiał jest najlepszym co stworzył Yzomandias.

Viktor Shen

Viktor Shen

Czeski artysta, urodzony w Kazachstanie, ale całe dzieciństwo spędził w Czechach i to z nimi utożsamia się na trackach oraz social mediach. W porównaniu do poprzednika, jest o wiele bardziej dojrzałym artystą, którego słuchanie osobiście sprawia mi większą przyjemność. Posiada bardzo podobną liczbę słuchaczy do Yzomandiasa. W przeliczeniu na polskie realia jest to 590 tysięcy słuchaczy miesięcznie. Dlaczego ich porównuję? Viktor oraz Yzomandias trzęsą aktualnym mainstreamem w Czechach i na Słowacji.

Karierę zaczynał w tym samym momencie, co Yzo, czyli w 2009 roku, aczkolwiek bez historii. Dogrywał się do tracków,  działał z innymi raperami. Nie brał hip-hopu na poważnie. W międzyczasie należał do grupy Crap Crew, z którą miał w planach nagranie albumu. W czasie zaawansowanej pracy nad materiałem grupa się rozpadła, a utwory pozostały na prywatnych dyskach wykonawców. 

W 2014 roku światło dzienne ujrzał pierwszy materiał Viktora. Wydał album o nazwie Level Up. Jak na 2014 rok i ówczesny poziom rapu, jest to jeden z najlepszych, jak nie najlepszy czeski album hip-hopowy 2014 roku. Do dzisiaj prezentuje bardzo wysoki poziom na tle najnowszych albumów tamtejszej sceny. Ten album rozpoczął tradycję Viktora, w myśl której kazachski raper co roku wydaje album. Poza rokiem 2018 systematycznie dostajemy nowe rzeczy od Viktora. Czescy i słowaccy słuchacze hip-hopu mogliby rzec „Rok bez Viktora rokiem straconym”.

Psycho Rhyme

Psycho Rhyme

Zdecydowanie najbardziej wyróżniający się spośród wszystkich tych raperów twórca. Przepraszam za przekleństwo, ale nie da się inaczej opisać jego twórczości” ona jest po prostu ostro pojebana. Zwłaszcza na terenie Słowacji i Czech, gdzie teoretycznie artyści obracają się we wszystkich gatunkach rapu, ale praktycznie mainstream zamyka sie w swojej bezpiecznej strefie i boi się z niej wyjść.

Psycho zaczął swoja profesjonalna karierę w 2016 roku, po wydaniu pierwszej legalnej płyty. Oczywiście płyta zajmowała się tematem narkotyków, bad tripów, imprez. Przesłuchując chronologicznie całą dyskografię Psycho można odnieść wrażenie, że ten chłopak rozkręca się z płyty na płytę. Debiut był bardzo spokojny i niepodobny do aktualnej twórczości. Drugi krążek był już trochę szybszy, bity wprawiały w coraz większe osłupienie, a sam artysta odszedł od  jakiegokolwiek śpiewu i zajął się rapowaniem. W 2018 roku dostaliśmy jeszcze bardziej psychodeliczny materiał, w którym było coraz więcej przekleństw. Przypomnę, że Psycho przez całą karierę nie zmieniał tematyki utworów i pozostawał przy dragach, bad tripach i destrukcyjnych imprezach. W tym samym roku dostaliśmy album Ouu, który przeszedł bez echa i nie wniósł niczego wielkiego.

Okładka najnowszego albumu Psycho Rhyme

Kolejne albumy niosły za sobą taki sam progres i zagłębienie w psychodeliczny rap, aż w 2021 roku Psycho Rhyme zrobił album, w którym połączył wszystkie swoje umiejętności. Zaczynamy od ostrej psychodeliki, od której może Was przeszyć dreszcz. Klimat zmieniają dwie spokojne ballady, po których przechodzimy do tracków, które nadają się do palenia skuna. Jesteście wyluzowani? To na koniec dostajecie kolejny klubowy, ostro posrany track, który postawi Was na nogi prędzej niż wjazd policji na imprezę. To wszystko jest zebrane w 9 utworach. Mocny album, który nie stawia na ilość, a na jakość. Świadczy o tym fakt, że jest to pierwszy w historii egzotyki rapowej album, który w całości wrzuciłem na playlistę prezentująca rap z danego kraju. Dlaczego? Ponieważ jest na nim dosłownie wszystko, w dodatku w dobrej jakości.

Słowo na koniec…

Rap zza południowej granicy nie wyróżnia się niczym szczególnym. Natomiast jeżeli szukacie odskoczni od języka polskiego i angielskiego w utworach, to zdecydowanie polecam. Muzyka, którą gdzieś już słyszeliście, ale w innym języku. Zachęcam do odpalenia sobie playki, którą podlinkowałem poniżej. Znajdziecie na niej stare, oldschoolowe single, największe hity oraz podziemne perełki. 

PS. Historycy nie zabijajcie mnie za używanie słowa Czechosłowacja w 2021 roku. Jakoś musiałem nazwać rapowe połączenie Czech i Słowacji.

Zeen is a next generation WordPress theme. It’s powerful, beautifully designed and comes with everything you need to engage your visitors and increase conversions.

Więcej?
When we forget the infection, will we remember the lesson? – Bring Me the Horizon – POST HUMAN: SURVIVAL HORROR – Recenzja