fbpx

SB FFESTIVAL VOL. 4 – relacja z imprezy w Torwarze

Tegoroczny SB FFestival przerósł moje najśmielsze oczekiwania i to nie tylko ze względu na rozmach wydarzenia i jego organizację, która dopięta była na ostatni guzik. Ilość osób reprezentujących Sajko zainteresowana wspólnymi gadkami przy piwie i słuchaniem naszych warsztatów, była najmilszym zaskoczeniem tego dnia. Ponad 100 osób z całej grupy, masa przybitych piątek, wymienianych obiekcji i wspólnej integracji. Jedno, co nasuwa się bardzo na myśl, to krótkie określenie – “hip-hop”.

Panel Sajko rozpoczęliśmy z Rudym (Jakub Magdowski) i Patrykiem Brykiem, który zapowiadany nie był, jednak delikatna obsuwa umożliwiła mu pojawienie się na miejscu jeszcze przed startem. Poszło płynnie, gładko, chociaż z małymi fuckupami w trakcie opowiadania, ale to nasze pierwsze tego typu doświadczenie przed tak licznie zgromadzoną publicznością. Z tego miejsca serdecznie dziękuję chłopakom za wspólne rozklepanie tematu i ślę propsy dla Szymana, który w sposób treściwy wyczerpał swój temat i myślę, że pomógł w pewnym stopniu każdemu początkującemu artyście na sali. Na wcześniejszych występach nie byłem, ale wierzę, że Soldout i reprezentanci NOBOCOTO podeszli do sprawy sumiennie i poziom był wysoki. Gwoździem programu SB FFestivalu oczywiście dla nas wszystkich był Białas i jego zagadkowy występ, ale nie zabrakło nas na Okim, który swoją energią sceniczną i charyzmą udowadnia, że miejsce w mainstreamie mu się należy; na Adim Nowaku, którego performance i kreatywność pociągnęła do efektownego zgolenia głowy na łyso; Beteo, który obycie ze sceną ma już jak rasowy wyjadacz; na Majorze SPZ i chociaż jego muzyka nie do końca trafiała do zebranej publiczności, tak w naszej opinii poradził sobie wybornie. I wreszcie na Macie, gdzie pierwszy raz od dawna czułem ciarki patrząc na jakiś występ. O tym, że Kayah pojawi się na scenie wiedział każdy dociekliwy zainteresowany, ale mimo wszystko, kiedy wspólnie z Matą zaczęła śpiewać jeden z utworów, zaskoczenie przeszywało wskroś człowieka. Ruch, który określić można strzałem w dziesiątkę. Zaraz po tym wręczenie Złotej Płyty, które chyba zaplanowane nie było, bo patrząc na reakcję Maty ciężko nie oprzeć się wrażeniu, że było to dla niego szokujące wydarzenie. Zresztą słusznie, ale to wyróżnienie jest w pełni zasłużone i miło było popatrzeć na rówieśnika, który staje na scenie przed tysięczną publicznością i chociaż jeszcze z tą sceną jest nieobyty, to przebojowo podbija serca słuchaczy. Widowisko piękne i to nawet podczas granej “Patointeligencji”, którą mimo, że już serdecznie rzygam i mam dosyć, to koncertowo poznałem ten utwór na nowo. Teraz przed Matą duża lekcja w postaci trasy koncertowej (wyprzedanej) i duży trening dla płuc i kondycji, może być jednak tylko lepiej!

Miło patrzy się z jaką lekkością Solar obecnie łapie z publiką kontakt i jak swobodnie czuje się na scenie, wykonując swój repertuar. Nasuwa się tutaj określenie “weteran”, do których grona z całą pewnością się już zalicza i to na różnych płaszczyznach. Wieczór jednak w mojej opinii, i myślę, że koledzy obecni na miejscu się zgodzą, należał zdecydowanie do Białasa. Pokaz filmu “BIAŁAS ZABIŁ CZŁOWIEKA”, wykon nowej EP’ki i statyczny koncert, który jednak łącząc się z treścią albumu, oprawą wizualną i scenariuszem tego koncertu spowodował, że klimat był magiczny. Aż przykro patrzyło się na część ludzi wychodzących z koncertu Beezy’ego po krótkim komunikacie, że nie będzie grał starego materiału. Miło natomiast podziwiało się film, miło podziwiało się i tak bardzo liczną publikę i miło podziwiało się muzykę, która na koncercie chwytała za serducho podwójnie. Materiał, który zrobił na mnie największe wrażenie od czasu wyjścia KPM Bedoesa i zacieram ręce myśląc o nadchodzącym H8M5.

Soldout razem z SBM Labelem pod względem organizacji festiwalu spisał się na piątkę i zwrócić uwagę trzeba przede wszystkim na to, że przeskok frekwencji i rangi wydarzenia porównując to z edycją trzecią, jest ogromny. Napawa to optymizmem patrząc w przyszłe wydarzenia wytwórni, ale również cieszy, że w stosunkowo bardzo krótkim czasie na polskiej scenie, bo nie tylko w SBM, zauważyć można taki postęp. Wszelkie niedociągnięcia w postaci braku redbulli dla VIP-ów powinien zrekompensować klimat wydarzenia, poziom występu artystów (w tym prowadzącego – Lazy’ego, mega propsy za charyzmę w kontakcie z publiką”) i ta darmowa picka, hehe. Ja nie będę przedłużał już, po wydarzeniu dział się jeszcze większy hip-hop czyli after i bardzo dużo alkoholu, bo polski rap to jednak mimo wszystko należy czymś znieczulić. Najmilsze i najbardziej efektowne wydarzenie na jakim byłem od dawna, a trochę po tych imprezach hip-hopowych chodzę. Propsy, widzimy się za rok. Dziękuję wszystkim za to, że byliście tam razem z nami. Buziaki.

Zeen is a next generation WordPress theme. It’s powerful, beautifully designed and comes with everything you need to engage your visitors and increase conversions.

Więcej?
Dlaczego czekam na Rewolucję Romantyczną? Kilka słów o nowej płycie Bedoesa i Lanka