fbpx

Tu mogła być recenzja „Novego Serca” Vix.N-a

Tutaj mogła pojawić się moja recenzja płyty Vix.N-a Nove Serce. Jako fan wcześniejszej jego twórczości, piszę to z bólem – mogła. Jednakże sposób promocji na jaki zdecydowało się MaxFlo wraz ze swoim artystą sprawił, że nie zamierzam nawet tej płyty przesłuchać.

Będzie za to trochę o akcjach marketingowych. Ponieważ te w Polsce nie dzielą się tylko na udane i nieudane. Od jakiegoś czasu rozpatruję je w kategoriach szkodliwe i nieszkodliwe. A mam niestety wrażenie, że promocja Novego Serca przekroczyła kolejną granicę z gatunku tych szkodliwych.

Polska szkoła marketingu

Nie oszukujmy się, nie każdy w Polsce jest Quebonafide. Nie każdy potrafi wykreować naprawdę spójną, przemyślaną i angażującą słuchaczy akcję promocyjną, która w żaden sposób nie będzie dla nikogo krzywdząca. Przykładów, przez które przechodziły mnie ciarki żenady było znacznie więcej niż tych, kiedy pomyślałem: „wow, świetnie wykombinowane”. Ostatnio negatywnie wyróżnił się Jeden, który na swoim instastory zamieścił nagrania z rzekomego zatrzymania przez policję, a następnie ktoś z jego przyjaciół przekazał do mediów okołorapowych informację, że podczas przeszukania znaleziono narkotyki. Jak się możecie domyślić, wszystko to było dość oczywistą i przy okazji słabo wykonaną akcją promocyjną. Kilka dni później ukazał się numer zatytułowany „Diler”. Czy ktoś był zdziwiony? Nieszczególnie. Średnio popisali się też chłopaki z Hashashins, którzy zaraz przed ogłoszeniem, w mojej opinii dość udanej pod kątem wizerunkowym Hashachaty, upozorowali kłótnię między Deysem a Karianem. Główną role odegrały motywy okultystyczne i ogłoszenia odejścia z wytwórni. Jezu, nawet jak to teraz opowiadam brzmi to okropnie tandetnie. Ale umówmy się. Obie te akcje promocyjne były po prostu… głupie. Ciężko powiedzieć, żeby w jakikolwiek sposób mogły komuś zaszkodzić. Co najwyżej budziły emocje u co naiwniejszych fanów, którzy po niezliczonej ilości tego typu akcji jeszcze dali się nabrać. No, ale czym to jest przy pozorowanym końcu kariery?

Rzucić rap

Ciężko już zliczyć wszystkie tymczasowe rapowe emerytury. Sięgając na szybko pamięcią dotarłem do przykładów Taua, Klarenza, oraz najgłośniejszego, trwającego niecały miesiąc pożegnania z rapem w wykonaniu Sariusa. To zakończyło się wydaniem singla „Dziedzic Korony” zwiastującego CzaseM EP. I naprawdę nie chce mi się wchodzić w dyskusje, które z tych obwieszczonych zakończeń kariery były rzeczywistymi chwilami załamania, postami na fb pisanymi przez łzy z butelką alkoholu w ręce, a które zaplanowaną, perfidną akcją marketingową. Prawdy i tak nigdy nie poznamy. Wiem natomiast jedno. Były to momenty przekroczenia pierwszej granicy. Setki, a może i nawet tysiące fanów, którzy z przejęciem wypisują do idoli, wykupują bilety na „ostatnie” koncerty, uzupełniają kolekcje płyt. Tylko po to by niedługo później dostać nowy singiel. Słuchaczom spada kamień z serca, raperowi rośnie portfel, jednak niektórzy fani czują niesmak, który ich już nigdy nie opuści. Nie każdy lubi gdy się nim bawi.

O chłopcu, który wołał o pomoc

A gdyby zabawić się słuchaczami jeszcze mocniej? Przekroczyć kolejną granicę? A gdyby naciągnąć ludzi na coś poważniejszego niż muzyka? Na przykład depresję? Tak, w to już też nas wciągnięto. Akcja promocyjna Klubu 27 autorstwa Solara, oprócz zwieńczenia w formie teledysku do utworu na którym znani raperzy niosą jego trumnę, przyniosła inne rzeczy. Pewnie dla rapera nieoczekiwane. Niedostępny już dziś na YouTube filmik z przeprosinami. Solar tłumaczy się w nim, że wszystko to było performancem mającym na celu zwrócenie uwagi na manipulacje i postprawdę, a efekt jaki przyniósł jest dla niego samego zaskakujący. Nie chcę wątpić w niczyje słowa, ale ciężko mi uwierzyć, że zaistniała sytuacja była nie do przewidzenia. Depresyjne wpisy, a następnie film nagrany po pijaku jak to wszyscy przyjaciele się odwrócili? Że nie ma kto nawet zmixować najnowszej płyty? Nie wiem co jest dziwnego w reakcjach fanów, którzy wypisywali z ofertami przeróżnej pomocy. Przypomniało mi to wszystko bajkę opowiadaną dzieciom, której przyjęty zwyczajowo tytuł brzmi „O chłopcu, który wołał o pomoc”. Na pewno kojarzycie, chłopiec wołał o pomoc udając, że coś złego się dzieje, a gdy nadeszły wilki nikt nie odpowiedział na jego wołanie. I tak też postrzegam to całe udawanie depresji. Niekoniecznie Solar, ale ktoś kiedyś może nie zostać potraktowany serio. A to może nieść naprawdę poważne konsekwencje.

Da się jeszcze gorzej

I w ten oto sposób dochodzimy do gwoździa naszego programu. Człowieka, który przekroczył kolejną granicę wykorzystywania ludzkiego współczucia. Solar opowiadający o swojej depresji? Pf, amatorka. Potrzymaj mi piwo, zdali się rzec Vix.N i MaxFlo gdy zdecydowali się sfingować pobyt rapera w szpitalu z powodu problemów kardiologicznych. Pielęgniarki, sala i łóżko szpitalne, oświadczenie wytwórni. Wszystko sprawiało wrażenie prawdziwych, a sam problem śmiertelnie poważnego. No, bo kto mógłby kłamać na taki temat? No właśnie. Okazało się, że ktoś mógłby. Kolejna fala współczucia, kolejna fala atencji, a efektem tego szum wokół płyty: Nove Serce. I tak samo jak w poprzednich przypadkach, zwyczajnie podłą jest taka zabawa z uczuciami fanów, chorym wykorzystywanie tak trudnych tematów. Tak nasuwa mi się kolejne pytanie, które powinni zadać sobie autorzy. Jak poczują się fani, których dodatkowo fingowany przez nich problem jakoś dotyczy? Ciężko myśleć o każdym jednostkowym przypadku, to oczywiste, ale tutaj aż zbyt oczywistym było prawdopodobieństwo zranienia kogoś tą akcją. No, ale najważniejszy jest szum, przekładający się na cyferki – wyświetlania. A te na jeszcze inne cyferki – na koncie. Tylko tu zabawna sprawa. Czy naprawdę ta akcja się Vix.N-owi opłaciła?

Warto było?

Przedstawię dane z platformy Spotify, ponieważ od kilku lat jest najlepiej oddającym rzeczywistą ilość słuchaczy serwisem. Po około półtora roku od wydania poprzedniej płyty zatytułowanej Serce, 17 z 18 zawartych na niej numerów przekroczyło próg 100 tysięcy odsłuchów. Największy hit, „Melodio” wykręcił wynik blisko 2 milionów, a znajdujące się na podium „NoName” i „Wyszliśmy na ludzi”, kolejno 560 i 440 tysięcy wyświetleń. Od premiery Novego Serca minęło 10 dni. Najczęściej odsłuchiwane numery, „Droga”, „Nokia” i „Lucky Striker” będące singlami z tej płyty wygenerowały około 130 tysięcy odsłuchów każdy. Ponad przeciętność wybijają się jeszcze dwa numery, z 60 i 30 tysiącami. Natomiast cała reszta? Około 10 tysięcy. Czy możliwym jest by Nove Serce powtórzyło liczby z Serca? Szczerze wątpię. Czy to wina braku jednego hitowego singla (jakim było „Melodio”), który zachęciłby do sprawdzenia całej płyty? Nie wiem, nie słuchałem, to jedynie mój domysł. Wiem jedynie, że pomimo, iż bardzo lubiłem muzykę Vix.N-a, Novego Serca nie sprawdzę. Po rozmowach ze znajomymi wiem, że nie jestem jedyny. Zaryzykuję więc tezę, że ta obrzydliwa akcja promocyjna przyniosła kompletnie odwrotny skutek do zamierzonego. Brawo Vix.N, brawo MaxFlo.

Krótki apel

Zdaję sobie sprawę, że mój tekst może podnieść falę głosów krytyki. Coś w stylu, że jestem urażonym, moralizującym boomerem niekumającym jak działa marketing. Być może. Ale uważam, że są sprawy ważniejsze niż rozgłos i nie jestem w moim boomerstwie osamotniony. A do raperów wystosuję krótką prośbę, choć wiem, że przejdzie ona bez echa. Chcecie złapać zasięgi? Zacznijcie od skupienia się na nagraniu dobrej płyty. Bo gdyby mainstreamowe krążki były w połowie tak dobre, jak chujowa jest promocja większości z nich, mielibyśmy w Polsce naprawdę solidną scenę rapową.    

Zeen is a next generation WordPress theme. It’s powerful, beautifully designed and comes with everything you need to engage your visitors and increase conversions.

Więcej?
Uwaga spoiler: ODDAAAŁEM GIBONAAA — B24 „Sezon 01” RECENZJA