fbpx

To nie jest mój nowy idol – Janusz Walczuk [Recenzja]

W zeszły piątek dostaliśmy debiutancki krążek „nowego” nabytku SBM Label.

Specjalnie użyłem cudzysłowu, bo, jak wiadomo, Janusz Walczuk nie jest nowy w ekipie. Wcześniej Walczuk zajmował się w głównej mierze mixem i masterem w NOBOCOTO, był też hypemanem Żabsona. Tym razem postawił na siebie i na swoje umiejętności rapowania. Wydawał wcześniej tracki na SBM Starter pod ksywą Yah00, później jako solowy artysta ucichł na jakiś czas, poświęcając się pracy z kolektywem B24. aż do Hotelu Maffija, gdzie położył parę swoich zwrotek. Następnie został ogłoszony jednym z tegorocznych Młodych Wilków. Zagościł też na Ziomalskim Mixtape’ie . Ludziom spodobała się stylówka Janusza, więc coraz więcej słuchaczy czekało na jego muzykę. Doczekali się ostatniego dnia kwietnia tego roku. Jak więc wypadł pierwszy krążek w dorobku rapera? 

Niby spoko, ale nic ciekawego 

fot.: god.wifi (IG: @god.wifi)

Tymi pięcioma słowami mógłbym podsumować całą płytę. Nie twierdzę, że mi się ona nie spodobała, ale mam z nią pewien problem. Po Hotelu ludzie stworzyli wizerunek Janusza jako zbawiciela naszej sceny. Po paru zwrotkach uznali, że to jest facet, który polski rap wyniesie na wyższy stopień. Czytając te komentarze myślałem sobie, że może ja czegoś nie widzę w tym raperze? Po przesłuchaniu płyty dalej się zastanawiam nad tym pytaniem.

Nie chcę umniejszać Januszowi jego zdolności, bo jeśli chodzi o samo rapowanie, to widać, że chłopak ma o nim pojęcie. Jednak uważam, że brakuje mu konkretnego pomysłu, czegoś innego niż reszta, co właśnie uczyni go w jakiś sposób świeżym. Trochę się nudziłem podczas odsłuchu, bo praktycznie 90% płyty było o tym, że on pracował w NOBOCOTO, dostał szansę od chłopaków z SB i tyrał jak wół, dlatego jest tu gdzie jest. Nawet w numerze, gdzie wyjawia swoje zawirowania miłosne, mówi nam o tym, że jednak nie ma czasu na to wszystko, bo musi dalej pracować nad sobą. Jako słuchacz od czasu do czasu lubię posłuchać muzyki, gdzie artysta nas podbudowuje na duchu i wmawia nam, że marzenia są łatwe do osiągnięcia. Jeśli jednak powstaje cały album oparty tylko na tym temacie, to przy głębszym odsłuchu staje się on po prostu nudny.

Żeby nie było, były też numery nakłaniające do refleksji. Przykładem może być „22” z gościnnym udziałem Janka-Rapowanie, który swoją drogą położył naprawdę dobrą zwrotkę. A skoro jesteśmy już przy gościach, to łącznie na albumie mamy ich ośmiu. Z tej ósemki najbardziej spodobał mi się udział właśnie Janka, ale też przypadła mi do gustu zwrotka Igiego (żadne mózgojeby, wolne konopie). Największe zastrzeżenia mam do Levvskiej (chociaż ogólnie całe „MDK” jest dla mnie asłuchalne), jej wokal kompletnie nie pasuje do koncepcji całego numeru. Z Young Leosią mam problem taki, że nie mogę się przekonać kompletnie do jej barwy głosu, przez to jej udział na tej płycie zaliczam na minus. Reszta gości — Smolasty, Kacha czy Białas nie zdziwili mnie niczym, a jedynie potwierdzili to, czego się po nich można było spodziewać. 

Generycznie, ale wpada w ucho

fot.: god.wiki (IG: @god.wifi)

Produkcyjnie nie jest to jakoś wybitne. Mamy typowe, generyczne, trapowe bity. Walczuk na tego typu podkładach czuje się jak ryba w wodzie i trzeba przyznać, że rapowanie idzie mu sprawnie. Słychać, że kombinuje ze swoim flow, pojawiają się jakieś przyspieszenia, podśpiewywanie. Podoba mi się to, momentami można uznać, że coś się dzieje na tej płycie. Jednak większość brzmienia albumu jest bardzo podobne do siebie i praktycznie każdy track jest kopią poprzedniego. Głównym producentem bitów na ten krążek jest Pedro, ale mamy też takie postaci jak SHDØW czy sem0r. Jak zaznaczyłem w tytule tego akapitu, niektóre tracki wpadają w ucho, głównie za sprawą melodii, które się w nich pojawiają.

Nie na plus, ale też nie na minus

Nie oceniam tego debiutu na minus ani na plus, jest to gdzieś pomiędzy. Czasem pojawiają się jakieś przebłyski, ale później zostają gaszone przez kolejny podobny track. Nie jest to zła płyta, jest po prostu nudna. W połowie pierwszego odsłuchu już wiedziałem jak będzie brzmiał następny numer. Nie chcę być zbyt krytyczny na Janusza, jednakże na dłuższą metę ciągłe rapowanie o tym samym nie wychodzi na dobre żadnemu raperowi..

Zeen is a next generation WordPress theme. It’s powerful, beautifully designed and comes with everything you need to engage your visitors and increase conversions.

Więcej?
Hades – „Combo”, recenzja