fbpx

Slowthai — „TYRON” RECENZJA

Slowthai wykreował swój wizerunek na kontrowersjach oraz pewnej dozie szaleństwa. TYRON pokazuje trochę inne oblicze i to w taki sposób, że głupio mi już pisać o „wykreowaniu”.

Nie pytajcie mnie o to, czy slowthai jest najciekawszym raperem w UK, bo odpowiem — zgodnie ze swoim sumieniem — że nie wiem. Brytyjskiej sceny ledwie liznąłem, większość tych jamajsko akcentujących końcówki raperów bym od siebie nie odróżnił, a poprzedni album zainteresowanego znam gorzej niż Ziomalski Mixtape. Czy to powinno unieważnić moją opinię na temat TYRONA? Śmiem wątpić, a nawet jeśli, to cholernie dużo dał mi do myślenia.

Znalezione obrazy dla zapytania: slowthai tyron

Wagwaaaaan?

Slowthai wbił do mainstreamu za sprawą krytykującego sytuację polityczną i społeczną swojego kraju Nothing Great About Britain. Nawet Wikipedia przypięła mu już kategorię „political hip-hop”, ale szczerze mówiąc to chyba niespecjalnie mu ona wadzi. Co prawda na najnowszym projekcie nie skupia się już tak na wylewaniu frustracji na Wielką Brytanię, mimo to wciąż zdarzają mu się obserwacje i krytyczne wrzuty na akurat podpadających mu ludzi. Wszystko oczywiście w typowej dla niego, lekko (lub nielekko) szalonej stylówie uzupełnianej celnymi, ironicznymi wersami i grami słownymi.

Czekajcie, napisałem „wszystko”? To źle napisałem. TYRON to 14 numerów, podzielone na równe połowy — bardziej agresywną, trapową, „slowthaiową” oraz na tę trochę spokojniejszą, na której raper daje się poznać ze zgoła innej strony. Jako, że momentami naprawdę jedynym wspólnym mianownikiem między tymi częściami jest ksywka gospodarza, przeróbmy je osobno.

People think I’m Satan’s son

Jeśli lubicie dynamiczne wypluwanie linijek o perypetiach otoczonego używkami, młodego brytyjczyka, kradnącego samochody śrubokrętem marki Philips, to pierwsza część albumu jest właśnie dla Was. Pewność siebie, wysoki, załamujący się wokal, który z miejsca klasyfikuje jego posiadacza jako freaka — jest. Energia, dynamika, slang prosto z ulic Northampton i okazjonalne patois — wszystko, co zagrało na NGAB, gra i tutaj.

Slowthai ochoczo bragguje, rzucając grami słownymi, które być może robiłyby na mnie większe wrażenie, gdybym był bliżej poziomu brytyjskich native speakerów. Póki co nie będę klaskał wersom typu: „I never walk alone like Merseyside” czy „She said I’m a magic like Harry Potter”. Sorry, wychowałem się na Eripe. O ile nad kunsztem wordplayów rozwodzić się mi nie w smak, tak nie mogę odmówić raperowi zabójczego delivery. Jeśli Ty rapuje, że „We got tools like Homebase” jestem skłonny przypomnieć sobie o nim, kiedy następnym razem będę chciał pożyczyć wiertarkę.

Znalezione obrazy dla zapytania: slowthai tyron

Moim ulubionym momentem tej połowy TYRONA zostaje chyba jednak refren Skepty. Idealnie odnajduje się w trapowym, ale wciąż bassowo-brytyjskim podkładzie, na którym swoim wykonturowanym flow niesie cały numer, dokładając wcale niegorszą zwrotkę. Rocky też wstydu sobie nie zrobił, jednak jemu jakoś nie udaje się nigdy przyćmić na trackach kolegów ze Zjednoczonego Królestwa.

Od okolic piątej pozycji na trackliście podkłady są urozmaicane phonkowo zapętlonymi samplami, które co prawda dodają klimatu i groovu, jednak nie są w stanie odwieźć mnie od wrażenia, że zaczyna się robić miałko i… nudno? Nie zrozumcie mnie źle — slowthai to osoba, która dwoma wersami jest w stanie przykuć uwagę słuchacza. Niestety, te osadzone w wysokich tonacjach melodie „VEX”, „WOT” i „DEAD” nie zachęcają do ponownych odsłuchów. Sam gospodarz też na tych klimatycznych, ale jednak niezbyt porywających trapach traci sporo energii.

Mr. I Don’t Give a Shit, seems like I always did

To, co końcem siódmego numeru wydawało się wadą, na początku ósmego jest już w pełni uzasadnione. Wchodzimy bowiem do części płyty, która z założenia ma być spokojniejsza i bardziej stonowana. Cykacze nie będą już ozdabiać sampli à la $UICIDEBOYS, tylko delikatne pianina wyjęte J. Cole’owi z jego Forest Hills Drive. Tu się zrobi lo-fi, tam się dogra trąbkę, gitarę, gdzieniegdzie zaaranżuje się wznioślejszy hip-hop — czuć przeskok jak z Northampton do Brockhampton.

Znalezione obrazy dla zapytania: slowthai tyron

Numery obfitują w wokalistów. Świetne refreny położyli Dominic Fike, Deb Newer, a nawet sam slowthai, podśpiewujący w „feel away”. Jedynie ten James Blake jakoś mi nie spasował, bo zamiast próby nieco rytmiczniejszego ugryzienia tematu, postanowił być po prostu Jamesem Blakiem i w swoim stylu poprzeciągać losowe sylaby na cztery takty, imponując wszystkim wokół swoim anielskim głosem. Nic to jednak, przecież taka skaza, to żadna skaza. Druga połowa TYRONA brzmi po prostu wspaniale, jest to dokładnie taki rap, jaki włączysz, kiedy będziesz chciał posłuchać rapu ładnego, nieżenującego, a przy tym ciekawego. Przysięgam, do końca miesiąca „nhs” będzie w moim TOP3 All-time na Spotify. What’s a Punto to a Beemer?

Zmiana zachodzi nie tylko w brzmieniu. Paradoksalnie fakt, że produkcje wyładniały, wcale nie oznacza, że brytyjczyk sobie odpuszcza. To właśnie teraz mamy wrażenie, że dostajemy najprawdziwszą wersję „rapera robiącego punk lub rapującego punkowca”. Słyszymy pełne emocjonalnego zaangażowania, świetnie napisane zwrotki O CZYMŚ. Ich autor mierzy się ze swoimi demonami, wspomina co ciekawsze elementy swojego życiorysu oraz podejmuje się trochę bardziej uniwersalnych tematów. Bije od niego szczerość, do tego stopnia, że chce się go słuchać.

My vida loca, true, I lead this crazy life…

„…tune bangin’ in the motor, gun fingers to the sky”.

Nie byłem do końca przekonany, biorąc tę recenzję. Bałem się, że najzwyczajniej w świecie nie zrozumiem fenomenu slowthaia i sklasyfikuję go jako kolejnego grime’owca, który będzie dla mnie dziesiątą wodą po Skepcie. Myliłem się, i to bardzo. TYRON to płyta, jakiej odsłuchu na pewno nie pożałujecie. Czy to mocniejsza, bardziej zwariowana pierwsza część, do której po prostu się pobujacie i powychwytujecie co kąśliwsze linijki, czy to druga, o wiele smuklejsza i zmuszająca do głębszych przemyśleń — któraś twarz Ty’a na pewno spodoba Wam się bardziej. A może i nie, bo sam raper przecież pisze:

What’s Rick without Morty? Lil Wayne without codeine?
A rapper without jewellery? Real person, surely

Zeen is a next generation WordPress theme. It’s powerful, beautifully designed and comes with everything you need to engage your visitors and increase conversions.

Więcej?
Czarny HiFi prezentuje pierwszy singiel z nadchodzącego krążka