fbpx

Pożyczam bit z Internetu – co może mi grozić?

Szczytny cel #hot16challenge2 spowodował nie tylko wysyp nowych zwrotek, ale i pieniędzy przeznaczonych dla ochrony zdrowia. Branżowe portale analizują nowe wersy, przypominają stare, a my jak zwykle znaleźliśmy dziurę w całym i weźmiemy pod lupę bit i słowa, od których się wszystko zaczęło.

Dzięki za bit Lanek. Jest kozak, naprawdę kozak bit. Fajnie, że zrobiłeś go specjalnie dla mnie na tę okazję.

Diox – #hot16challenge

Tak zwrotkę w pierwszej edycji #hot16challenge zaczynał Diox nawijając na tym samym bicie, którego wcześniej użył Solar. Ostatni odpowiedział w kawałku Czarny Koń podobnymi słowami, z przekąsem akcentując, że to właśnie dla niego ów bit był wyprodukowany.

Solar – Czarny Koń prof. Lanek

Nie będziemy starali się jednak dojść do tego, kto był pierwszy. Spróbujemy trochę uogólnić i przedstawić jak prawo reaguje w sytuacji, gdy dwie osoby użyły tego samego bitu. Czy jedna z nich robi to bezprawnie i gdzie w tym wszystkim uliczny zaiks?1 Co grozi osobie, która pożyczyła sobie bit z Internetu?

Bit jest utworem w rozumieniu przepisów Prawa autorskiego,2 dlatego jego twórcy (producentowi) przysługują do niego prawa majątkowe i osobiste. Te pierwsze polegają na prawie do wykorzystywania utworu i czerpania z tego korzyści. Twórca może je przenosić na inne podmioty. Z kolei prawa autorskie osobiste są niezbywalne i obejmują m.in.: prawo do oznaczania utworu swoim pseudonimem – stąd właśnie pochodzą tagi z ksywką autora w ścieżce bitu jak np. w przypadku Kubiego Producenta.

Borixon – JACKIECHAN feat. ReTo prof. Kubi Producent
Tag, o którym mowa w tekście, pojawia się ok. 26 sekundy.

W praktyce zbycie autorskich praw majątkowych jest najczęstszą prawną operacją, która odbywa się na linii producent-raper. Całość odbywa się na podstawie umowy. Producent przenosi przysługujące mu prawo do wykorzystywania utworu i czerpania z niego korzyści na rapera, w zamian za wynagrodzenie. Wyraża też zgodę na dokonywanie w nim zmian i korzystanie z tak powstałego opracowania swojego utworu. W efekcie to wyłącznie nabywca (w tym przypadku raper) ma prawo do decydowania czy i jak wykorzysta zakupiony bit. Inną możliwością jest zawarcie umowy licencji. Na jej podstawie nie dochodzi do przeniesienia autorskich praw majątkowych, a twórca jedynie udziela upoważnienia do korzystania z utworu na warunkach w niej określonych. Taką umowę zawiera się zazwyczaj na określony czas, po którym udzielone upoważnienie wygasa.

To właśnie przy umowach licencji zaczyna się problem. Art. 67 ust. 2 PrAut dzieli licencje na wyłączne i niewyłączne. Wyłączna polega na tym, że producent zobowiązuje się wobec pierwszej osoby, której udziela licencji, że nie zrobi tego samego wobec innego podmiotu. Takie postanowienie musi być wyraźnie wskazane w umowie. W przeciwnym wypadku twórca (producent) będzie mógł upoważnić inną osobę do korzystania z tego samego bitu i nie poniesie z tego powodu żadnych konsekwencji prawnych. Wtedy pierwszy licencjobiorca (raper) nie będzie mógł zarzucić drugiemu, że używa danego bitu bezprawnie, a jego autorowi, że nie wykonał w sposób poprawny swoich umownych obowiązków. Powyższy problem nie powstaje przy przeniesieniu autorskich praw majątkowych – wówczas to nabywca decyduje o wszystkim, co jest związane z bitem.

W związku z tym, przy wykorzystaniu bitu, który już raz był użyty pojawiają się dwie możliwości. Pierwsza w sytuacji, gdy prawa autorskie przysługują jednej osobie lub gdy została udzielona licencja wyłączna – wówczas istnieją przesłanki do odpowiedzialności odszkodowawczej, o której niżej. Druga sytuacja dotyczy licencji niewyłącznej. Wtedy wszystko odbywa się legalnie i obaj licencjobiorcy (raperzy) mogą korzystać z bitu.

Jak więc wygląda odpowiedzialność za wykorzystanie utworu, który do nas nie należy? Stosowany do takich sytuacji art. 79 ust. 1 PrAut wywołuje te same skutki w przypadku wykorzystania bitu, na którym ktoś wcześniej nagrał, jak również typowego dla podziemia pożyczania bitów z SoundClouda. Uprawniony podmiot (na podstawie umowy przeniesienia praw majątkowych lub umowy licencji wyłącznej) może żądać zaniechania naruszenia jego praw autorskich. W praktyce będzie to polegało na usunięciu z sieci kawałka powstałego na ukradzionym bicie. Do tego może żądać zapłaty sumy pieniężnej określonej według reguł Kodeksu cywilnego (tematyka jest na tyle obszerna, że nie będę jej tutaj poruszał) lub alternatywnie dwukrotności (w pewnych wypadkach nawet trzykrotności) wynagrodzenia, do którego byłby uprawniony, gdyby cała procedura była przeprowadzona zgodnie z prawem. Gra jest zatem warta świeczki i nie warto, będąc twórcą, pozostawać biernym w sytuacji, gdy widzimy, że ktoś narusza nasze prawa autorskie.

A jak ma się do tego uliczny zaiks, o którym było głośno za sprawą Tedego? Cóż, hip-hop rządzi się swoimi prawami i kilkanaście lat temu mało kto zawracał sobie głowę prawniczymi pismami. Zatem informacja, że nie można wykorzystać tego bitu, który się wykorzystało mogła być czymś w rodzaju hip-hopowego przedsądowego wezwania o zaniechanie naruszania (art. 79 ust. 1 PrAut).

  1. Sformułowania używa Tede https://www.youtube.com/watch?v=cUEeILugjAA 10s.
  2. Ustawa z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych. Dz.U. 1994 nr 24 poz. 83

Zeen is a next generation WordPress theme. It’s powerful, beautifully designed and comes with everything you need to engage your visitors and increase conversions.

Więcej?
Lil Uzi Vert – Eternal Atake / LUV vs The World 2 – recenzja