fbpx

Nascar Aloe – punkowy bunt na 808mkach. Podziemny checkout #2

Colby Aaron Suoy to rocznik 99′, urodzony 25 czerwca w USA. Pochodzi z Lexington w Karolinie Północnej, lecz jego korzenie sięgają aż do Kambodży, z czym zresztą za bardzo się nie kryje, ponieważ często odnosi się do swojego pochodzenia w tekstach, a razem z ojcem ma tatuaż ze słowem “Khmer”. Sam nazywa siebie nowym Sid Viciousem, a do świadomości hiphopowych słuchaczy zapisał się na stale przy featuringu zespołu City Morgue, w kawałku ACAB. W podziemiu jednak ma już od dawna ugruntowaną pozycję, jako headliner i pionier nurtu trapmetalowego silnie inspirowanego punkiem. To jedna z tych postaci na tamtejszej scenie, obok których nie można przechodzić obojętnie. I która zaczyna ją szturmować coraz bardziej.

Definicje podziemia – słowem wstępu

W poprzedniej części cyklu opowiadając o Lil Darkim, wspomniałem w tytule, że jest „królem podziemia od kiedy opuścił je Denzel Curry”. Zainspirowany refleksją jednego z nowych redaktorów na Sajko, przyznaję – to dosyć mylące stwierdzenie, ponieważ jest ono jednocześnie prawdziwe, jak i fałszywe. Podziemie można definiować de facto na dwa sposoby. Jeden, dotyczący bezpośrednio zasięgów oraz rozpoznawalności artysty, a drugi – jego statusu w kulturze, na który sobie zapracował. Zeltron wraz z premierą albumu TA13OO przebił się do mainstreamu, jeśli chodzi o rozpoznawalność, ale nie możemy zapomnieć o tym, co jest prawdziwą esencją underu. Pouya w wywiadzie przeprowadzonym przez 16BARS bardzo trafnie zaznaczył, iż on, jak i wielu innych artystów zachowali w swojej muzyce integralność, są konsekwentni, nie sprzedali się oraz budowali swój fanbase od samego początku. Są też przede wszystkim autentyczni w tym co robią. A to sprawia, iż należy takie postacie stawiać poza szeroko rozumianym głównym nurtem branży muzycznej. Fakt, Nascar to jeden z popularniejszych raperów młodej fali, jeśli chodzi o soundcloudowe podziemie. Lecz idąc tą logiką – to nie ma większego znaczenia. Ten gość to 100% czystego undergroundu.

Z kim mamy do czynienia?

Jego muzyka odzwierciedla w stu procentach to, jaką jest osobą (nie wierzysz? polecam sprawdzić jego sociale). Gdybym miał go do kogoś porównać, to w swojej bezkompromisowości i dzikości przypomina mi… młodego XXXTentaciona. Sam opisuje ją jako metal rap z wpływami muzyki punkowej, ale metalu zdecydowanie więcej usłyszymy u Zillakamiego czy Cameron Aziego, aniżeli tutaj. Nie zmienia to faktu, że to i tak muzyka niebywale spontaniczna, agresywna, energiczna oraz surowa w swoim brzmieniu. I myślę, że właśnie to jego brzmienie jest najbardziej unikalne w kontekście całej sceny trapmetalowej. Wbrew pozorom, nie ze względu na punkowy image. W końcu nawet w Polsce próbowano takich romansów gatunkowych, czego efektem jest m.in nurt junkie rapu, zaczęty lata temu przez Młodego Zgreda. Jest najbardziej unikalne, ze względu na wszechobecny chaos i eksperymentalność, oblegające jego utwory, a których nikt przed nim nie ważył się tknąć nawet kijem.

Nascar Aloe mocno zainspirowany sceną hardcore lat 80′ i 90′, utworzył własny, ciężki, trapowy sznyt. Swoje podkłady opiera na specyficznych, unikalnych dźwiękach, które zapewne jako ostatnie wpadłyby przeciętnemu człowiekowi przy procesie twórczym w ucho. Co dopiero pomyśleć, by tworzyć przy ich pomocy jakiekolwiek melodie czy patterny. Dźwięk domofonu, przesterowana do granic możliwości 808mka, pisk opon, losowe szumy, przeróżne glitche czy nawet dźwięki z gatunku „nie dających się zidentyfikować”… i do tego są jeszcze puszczone od tyłu. Można tak wymieniać i wymieniać – katalog jest prawie niewyczerpalny. W ten sposób, kreatywnymi melodiami oraz nieoczywistym sound designem przełamuje wszelkie muzyczne bariery.

Jego warsztat jest co najmniej imponujący. Potrafi on równie dobrze wypluwać co chwilę szalone gry słowne i agresywne flow, jednocześnie atakując uszy swoimi screamami, co śpiewać chwytliwe hooki oraz refreny, potrafiące zostać w twojej głowie na długie miesiące. W jego tekstach, analogicznie do punkowej stylówy dominuje anarchizm, wolność, wrogość wobec etatyzmu, polityków, niesprawiedliwości czy państwa. Chociaż warto zwrócić uwagę na to, że to tylko jedna strona medalu. Po jego drugiej stronie znajduje się też ta bardziej osobista sfera, gdzie nie boi się poruszać po emorapowej czy cloudowej stylistyce treści, gdzie pojawia się problematyka lęków, samobójstwa, czy bólu emocjonalnego, tak jak było to widoczne przy premierze Find Me.

Początki na scenie

Jego początki wyglądały zupełnie inaczej, niż to, czego świadkami jesteśmy teraz. Swój debiut zaliczył już w wieku 14 lat jako Colby Suoy, numerem zatytułowanym Freaks And Geeks Remix, będącym jak sama nazwa wskazuje, remixem popularnego tracka Chilidsh Gambino. Utwór został jednak usunięty chwilę po jego wydaniu. Lecz poza jednym amatorskim projektem Bird the Mixtape, nie wydawał nic przez długi okres. Dopiero po dwóch latach wrócił jako Yung Aloe, publikując na serwisie Bandcamp viralowe hity, takie jak Telephone Boomin czy Fūin. Ta zmiana wizerunkowa miała ogromny wpływ na jego rozwój. Poszerzyła ona repertuar gatunkowy rapera, który zaczął z czasem odpowiadać za produkcję swoich bitów i eksplorować inne stylistyki, mieszając ze sobą różne gatunki, by wybić się ponad rozwodniony nurt jakim był wtedy (i nadal jest) mainstreamowy rap.

Wraz z wydaniem albumu drinkin aloe, feelin shallow w 2016 roku, nastała era Nascara Aloe, a sama geneza nowej ksywy miała całkiem ciekawą historię. Przez długi czas nosił koszulki Nascar Goodwill, więc stały się one na tyle dużym znakiem rozpoznawczym, że ludzie po prostu zaczęli na niego mówić per Nascar. Tak jak chwilę temu wspomniałem, wcześniej rapował pod pseudonimem Yung Aloe, ale po czasie stwierdził że cały ten wave “yungów” był żałosny i zwyczajnie z tego wyrósł. Tak oto ze splotu tych dwóch wydarzeń powstała fuzja. Drugie dno tej nazwy, co ciekawe, wynika też z tego, że jego włosy były wtedy pofarbowane na zielono, więc wyglądały jak roślina aloesu.

Cała stylistyka nie wzięła się znikąd. To bliski przyjaciel zaszczepił w nim miłość do punku, a on sam nie mógł wtedy oderwać się od takich zespołów jak Sex Pistols, Minor Threat czy Circle Jerks. Widać to szczególnie na jego koncertach, podczas których gołym okiem można dostrzec inspirację sceniczną Darbym Crashem. Przełom nastał wbrew pozorom, dopiero później. Colby nadal był tym samym dzieciakiem, jarającym się soundcloudowym rapem. Szczególnie pomagała mu w tym jego dziewczyna, katując go non stop raperami pokroju np. Lil Tracyego. Do czasu, aż nie nastała premiera jednego z najważniejszych albumów tej dekady, jeśli chodzi o amerykańskie podziemie – Antiworld Sybyra. Ten album zmienił go, wywracając jego postrzeganie rapu o 180 stopni i miał kluczowy wpływ na to, jak wygląda jego muzyka teraz.

Blow up i jego następstwa

Mimo że przez ten czas wyszło spod jego ręki aż 5 projektów, swoje karty odsłonił dopiero w 2018 roku, wydając 23 sierpnia krótką, 17 minutową epkę Find Me. Nadal szukał siebie szczególnie, że brzmienie nie należało do najdojrzalszych, ale to właśnie wtedy jego kariera nabrała rozpędu i zrobił swoją osobą szum w amerykańskim podziemiu. Głównie dzięki swojej niebywałej wszechstronności, zaczynając materiał od głośnych krzyków, gwałtownie przechodząc z nich do emo rapowych ballad takich jak Heaven czy Suicide Note, ocierając się o cloud rap na Ego, kończąc na typowym punkowym siekaczu zwanym Everything/The End. Ten “Nascar Aloe Starter Pack” zapewnił mu sukces i szerszy posłuch, sprawiając, iż na każdą następną premierę czekano z niecierpliwością. A to był dopiero początek.

FED UP!

Nie minęły 4 miesiące, a raper momentalnie wyskoczył z kolejnym projektem już 1 stycznia – 7 minutową epką Fed Up!. Nascar tym samym wkroczył w drugą, natychmiastową fazę blow upu, serwując brutalny trapmetal, jakiego jeszcze wcześniej nie publikował. Tytułowy Fed Up! i Freddy Krueger Freestyle uzyskały kolejno 2,8 oraz 2,4 miliona wyświetleń, tym samym klarownie wyznaczając ścieżkę muzyczną, którą będzie podążał artysta. W założeniu ma być ciężko, energicznie i agresywnie jak nigdy – nie ma odwrotu. To była tylko przystawka przed daniem głównym, jakim było Sh!thead – drugi poważniejszy album rapera z Karoliny Północnej. Bez problemu można nazwać go flagowym projektem rapera, będący zasadniczo essentialem jego twórczości. Sh!thead wykręcił łącznie prawie 10 milionów wyświetleń na Spotify i są na nim takie hity jak draws, SPMO! czy sirens, nie mówiąc już o I don’t dance, trollsongu, którego jak sam autor powiedział “nienawidził już w momencie wrzucenia”. Ten naturalny następca Fed Up! to tak samo jak poprzednik, 20 minut pełne przesterowanych 808mek, głośnych screamów, pokręconych flow i czystej, surowej agresji. Czyli to co podziemie kocha najbardziej.

Po świetnym przyjęciu albumu, 17 stycznia tego roku podpisał kontrakt z Epitaph Records, wytwórnią którą zasilają m.in The Offspring, Bring Me The Horizon czy smrtdeath. Tym samym tego dnia odbyła się premiera jego singla IRAQ (IWRECK), wyznaczający kolejną granicę w jego stylistyce, będąc czymś co można nazwać drum and bass punk-hopem, a co szlifował już rok wcześniej na takich kawałkach jak ALL I WANT IN LIFE. I idzie tą drogą dalej, szczególnie można to zauważyć po singlach pokroju FEET! czy nowym projekcie z maja tego roku, Garage Tapes. Pytanie tylko – gdzie ona go zaprowadzi? Wiemy, że to na pewno nie koniec eksperymentów. Nascar Aloe przyzwyczaja nas regularnie do tego, że nie zatrzymuje się w safespace’ie oraz robi to, na co tylko ma ochotę. Tym bardziej warto śledzić jego poczynania.

Zeen is a next generation WordPress theme. It’s powerful, beautifully designed and comes with everything you need to engage your visitors and increase conversions.

Więcej?
Czarny HiFi prezentuje pierwszy singiel z nadchodzącego krążka