fbpx

Lil Uzi Vert – Eternal Atake / LUV vs The World 2 – recenzja

Zapewne większość z was od paru dni przesiaduje w swoich domach. Nic w tym dziwnego, patrząc na obecną sytuację zarówno w naszym kraju, jak i na całym świecie. Czy więc pomimo kwarantanny i zakazów ze strony rządu możemy udać się w jakąś podróż? Skoro lotniska i granice są pod kontrolą lub po prostu są zamykane, raczej nie jest wskazane, by udawać się na wycieczkę. W tym wypadku musimy obejść nałożone na nas restrykcje i to właśnie dziś biuro turystyczne, którego właścicielem jest Lil Uzi Vert oferuje wam darmowy przelot po naszym układzie słonecznym, a może i nawet skoczymy do innej galaktyki. Ja zostanę waszym przewodnikiem, a cała trasa naszej wyprawy nosi nazwę “Eternal Atake”. Rozsiądźcie się wygodnie na pokładzie statku kosmicznego, który Uzi zakupił specjalnie na ten przelot i nawet odbył w nim już lot testowy przy premierze trailera do jego najnowszego albumu.

Na sam początek naszej podróży warto opowiedzieć pokrótce historię, jaką przebył Vert wraz ze swoim najnowszym projektem. Dokładnie trzy lata temu pojawiły się pierwsze plotki dotyczące pracy nad nowymi rzeczami od Woodsa, nie była to zbyt duża garść informacji, jednak sam artysta na swoich socialach informował, że już po premierze “LUV is Rage 2” rozpoczyna nagrywki na nową płytę. Prócz trwającej trasy koncertowej nie otrzymywalismyy za wiele “nowości” spod szyldu Uziego. Aż do 2018 roku i wydania pierwszego singla zatytułowanego “New Patek”, którego premiera oficjalnie zapowiedziała album “Eternal Atake”. Oczywiście podekscytowanie fanów było ogromne zwłaszcza, że kontynuacja “LUV is Rage” wypadła najgorzej ze wszystkich materiałów, jakie dostarczył nam Pluto. Sam utwór był i jest do dziś niesamowicie świeży – Uzi eksperymentuje, wraca przy tym do klimatu z okresu “The Perfect LUV Tape” i w pewien sposób narzuca wizję nadchodzącego “EA”. Co więc nagle się dzieje, że czekamy prawie trzy lata, aby usłyszeć całość? Otóż po roku milczenia wychodzi na jaw sprawa kontraktu z wytwórnią, w której znajdował się malutki Uzi. Artysta nie mógł zerwać podpisanej z nimi umowy, a sami właściciele blokowali mu wszelkie muzyczne ruchy z powodu prywatnego konfliktu między nimi a ich podopiecznym. Mamy więc 2019 rok, gdy nagle do sieci trafia singiel “Free Uzi”, tylko pobudzający fanów do obrony ich idola. Wraz z rosnącym konfliktem z wytwórnią do akcji przyłączają się inni twórcy z całego świata, tak też swoje wsparcie w stronę Verta kierują między innymi; Metro, Future, Rocky, jego ex przyjaciel Carti, a nawet sam Kanye West. Niestety nawet tak spore ruchy na wszelkich możliwych social mediach nie powodują, że CEO wytwórni pozwala zerwać kontrakt Woods’owi. W tym momencie do gry wkracza sam Jay-Z, a gdy on już wchodzi na scenę konfliktu wraz ze swoją obstawą w postaci prawników, to sytuacja robi się już serio poważna. Nasz rycerz w błyszczącej zbroi uwalnia Lil Uziego z lochów wydawnictwa “Generation Now”, pokonuje dwa smoki, których imiona brzmiały DJ Drama i Don Cannonem, finalnie osadzając swojego nowego podopiecznego w swoim królestwie “Roc Nation”.

Wydawałoby się więc, że teraz Uzi może spokojnie wypuścić swój album, w końcu sam informował na portalach, że projekt jest już prawie gotowy i niedługo ujrzy światło dzienne. Fani niedługo po zakończonym konflikcie Uziego z właścicielami wytwórni otrzymują dwa nowe single zatytułowane “Sanguine Paradise” oraz “That’s A Rack”, będące zapowiedzią wydania w niedługim czasie “Eternal Atake”. Czy coś może pójść nie tak, gdy jesteśmy tak blisko mety? No oczywiście, że może, zwłaszcza gdy nogę przy samym finiszu podstawia ci twój najlepszy przyjaciel. Jak się okazało, jedna z najbliższych osób ze środowiska artysty, którą przygarnął pod swoje skrzydła, zabierał w trasy czy pomagał finansowo udostępniła w sieci niemalże całość nadchodzącego “EA”. Oczywiście Woods szybko rozprawił się ze szkodnikiem, jednak jaki był sens wydawania materiału, który fani już przed premierą zaczęli między sobą udostępniać.

Po raz kolejny na pół roku Baby Pluto znika ze świata muzycznego, aż do stycznia tego roku by podjąć kolejną próbę odpalenia hype trainu albo w tym przypadku swojego statku kosmicznego, który napędzany jest utworem “Futsal Shuffle 2020”. Niedługo po tym zostajemy zalani twittami ze strony artysty, że jego “space ship” ląduje już niedługo, otrzymując przy tym w ciągu tygodnia utwór “That Way” z samplem pochodzącym z kawałka Backstreet Boys “I Want It That Way” oraz trailer “Baby Pluto”, który jest już finałową zapowiedzią wydania nowego albumu przez Lil Uzi Verta. “EA” po wycieku zostało nagrane w całości od nowa.

Dotrwaliśmy do końca tej zawiłej historii, a nasza kosmiczna podróż jest dopiero w połowie swojej trasy. Odpalmy więc na pokładzie utwór “Prices” i przejdźmy do omówienia tego, czym jest najnowszy projekt Woods’a i co nam oferuje. Nie bez powodu całą recenzje określam jako “kosmiczną wyprawę”. Uzi zarówno w samym “EA” jak i “LUV vs The World 2” zaprezentował się z każdej muzycznej strony jaką mieliśmy do tej pory okazję poznać, dorzucając przy tym ogrom nowych “sylwetek”. Jeżeli ktoś jest w stanie nazwać całość “monotonną i nudną płytą” to ma ewidentnie problemy ze słuchem. Oczywiście faktem jest, że nie wszystko tutaj każdemu się spodoba ale gwarantuję, że jeżeli przypasował wam do tej pory chociaż jeden materiał z dyskografii tego rapera to znajdziecie i tutaj akurat tę odsłonę, którą tak polubiliście. Wokalnie czy stylistycznie nie ma tutaj żadnych braków, cytując klasyk: “wszystko fituje jak parma do rukoli” – osobiście nawet nie wstydzę się tego przyznać, że przy drugim już odsłuchu do niektórych utworów latałem sam jak głupi po pokoju, przywołując we wspomnieniach pierwszy odbiór “LUV vs The World” czy “The Perfect LUV Tape”. Jeżeli chodzi o warstwę muzyczną czy samą produkcję to wypada to jeszcze lepiej niż sam Uzi, co jeszcze bardziej potęgowało moje zaskoczenie i zadowolenie jako psycho fana tego projektu. Za większość użytych tutaj bitów odpowiada Brandon Finessin, którego kojarzyć możecie ze współpracy chociażby z Bladee’em, Rob Banks’em czy Keith Ape’m. Nie zabrakło również udziału samego TM88, czyli producenta mającego na koncie niejedną już współpracę z Uzim, a kojarzyć go możecie z ich flagowego hitu “XO Tour Life”. Co ciekawe, wspomniany wcześniej kawałek również pojawia się na “Eternal Atake” w postaci “P2”, czyli właśnie kontynuacji wspomnianego “XO”.

Słów kilka wypada wspomnieć jeszcze o gościach, którzy pojawili się dopiero przy premierze “LUV vs The World 2”. Swój udział zaznaczyli między innymi Chief Keef, który również odpowiadał za produkcję jednego z bitów, Future, Gunna, Thugger, 21 Savage, Lil Baby czy Lil Durke. Jeżeli interesuje was kto tutaj wypadł najlepiej to niestety nie jestem w stanie wybrać jednego artysty, bo każdy z nich położył tutaj tak mocne zwrotki, że jakość całego albumu poszybowała jeszcze wyżej niż przy samym Vercie. Przed oficjalnym zakończeniem naszej podróży chce zwrócić uwagę na kwestie sampli, bo chyba nic aż tak nie wzbudziło u fanów zachwycenia, jak sam sampling. Pomijając już fakt użycia takiego hitu jak “I want it that way” czy “Raindrops” od Ariany Grande, największe poruszenie wywołało użycie sampla z “Way Back” Travisa Scott’a. Nie chodzi tutaj właściwie o samo użycie, a o to jak idealnie całość została przerobiona i wpasowana do kawałka “Prices”. Nie zabrakło tu również użycia wokalu Tylera czy dziennikarza muzycznego Nardwuara, przed którym Baby Pluto wielokrotnie uciekał podczas wywiadu.

Powoli przygotowujemy się do lądowania i chyba to najlepszy moment aby przez chwilę być całkowicie poważnym. Lil Uzi Vert przeszedł szmat drogi do wydania “Eternal Atake”, wiele upadków i problemów nie odrzuciły go od dostarczenia fanom obiecanego materiału, który okazał się rewelacyjny, co pokazują chociażby statystyki na serwisach streamingowych już po pierwszym dniu premiery. Cała ta historia oraz oficjalna premiera dają odpowiedź na dość istotne obecnie pytanie: Czy budowanie takiego hypu może iść w parze z jakością materiału? Jak widać może i to nawet bardzo. Uzi pokazał chyba wszystkim, że tworzenie rozgłosu wokół siebie i swojego nowego materiału nie przeszkadza w spełnianiu oczekiwań fanów. Dodatkowo w tym wszystkim udowodnił, że nawet wydanie dwóch albumów w tydzień i dostarczenie takiej ilości utworów nie musi oznaczać nudy i monotonii.

Żegnając się już z wami podchodzimy do lądowania. Zostańcie bezpiecznie w domach, odbywając swoją własną międzygalaktyczną podróż z najnowszym albumem Woods’a. Jeżeli jeszcze nie sprawdziliście, to macie teraz idealny czas aby to nadrobić. Tą płytą Uzi bardzo wysoko zawiesił poprzeczkę dla innych raperów zza oceanu.

Zeen is a next generation WordPress theme. It’s powerful, beautifully designed and comes with everything you need to engage your visitors and increase conversions.

Więcej?
Czy 645AR to „real deal”?