fbpx

Foliarstwo w innym wydaniu. Recenzja „URKMSWDWAAWJIM” DonGURALesko

Donguralesko prezentuje słuchaczom swój najnowszy album o pełnej nazwie Utwory Rapowane, Których Można Słuchać W Domu, W Aucie, Albo W Jakimś Innym Miejscu. Jest ona wynikiem obserwacji tego, co się dzieje aktualnie na świecie. W tekstach nie brakuje teorii spiskowych i wiedzy czerpanej z filmów z żółtymi napisami. To foliarstwo w innym wydaniu, co nadal nie oznacza dobrym.

Inaczej ubrane foliarstwo

Myślicie rap i foliarstwo. Co wam przychodzi do głowy? Hucpa Kaliego i Majora (przynajmniej mi). W skrócie — u Kaliego i Majora jest ten problem, że jedynym lekarstwem na biedę, zło, korupcje, śmierć jest jebanie systemu. Gural inaczej podszedł do tematu. Oczywiście, album jest przepełniony teoriami spiskowymi, „pseudopandemią” i innymi foliarskimi tematami, które nie mają sensu, ale różnica polega na tym, że on przynajmniej doradza słuchaczowi, co ma zrobić, jak przetrwać aktualną sytuacje polityczna i epidemiologiczną na świecie. Wracając do Hucpy — wyobrażacie sobie pacyfistę, siedzącego na czołgu i krzyczącego „jebać system!”? Ja też nie. U Gurala te teksty są bardziej przemyślane i poparte chociażby swoimi obserwacjami.

Aby nie było zbyt dobrze, artysta na utworach potrafił nieźle odlecieć. Przykładem jest chociażby „Msza za miasto Arras”. Nie potrafię zrozumieć tego utworu, możliwe, że źle do niego pochodzę i nie znam kontekstów, ale Gural obwinia o ryk, malarię i zaduch kolejno: Stańczyka, Jokera, własny alias, Lumpenproletariat, Husarie, Rafu Pariasa. Nie mam pojęcia skąd te połączenia i o co tutaj chodzi. Adresatami kolejnej częśc oskarżeń o to, „kto przyniósł narkotyki, gender i ovid” (uwaga: to nie jest literówka, on serio nie wymawia słowa covid, bo to w końcu pseudopandemia) są: geje, uchodźcy, wegetarianie, obcy (więc chodźmy na polowanie), cykliści, co pedałują (pora zakazać). No i najlepsze: „Winni dziennikarze, sługi Sorosa”. Na końcu podmiot liryczny na wszystkie wymienione przeze mnie grupy (było ich więcej, ale zaprzestałem wypisywania) nakazuje iść z widłami, aby rozwiązać problem. Jestem w połowie omawiania tego utworu i już moja głowa paruje. Dalej tego nie ciągnę, sami widzicie jak bardzo odklejony jest autor utworu. Tak, jak pisałem wcześniej — może to ja po prostu źle podchodzę do tego kawałka i nie rozumiem kontekstu.

Dlaczego ta płyta powstała?

Pierwsze pytania, jakie mi się nasunęły podczas odsłuchu brzmiały: „Dlaczego ta płyta powstała?” oraz „Dlaczego jest tak długa?”. Istnieją tam takie single jak „Memy”, „Msza za miasto Arras”, „Kawa”, które nie dorastają do pięt nawet najsłabszym utworom Gurala, są o wiele poniżej oczekiwań. Odnoszę wrażenie, że artysta sam nie był przekonany co do konceptu i ostatecznego brzmienia płyty. Nie można odebrać albumowi spójności, ponieważ jest on zwarty tematycznie, ale część tych utworów brzmi, jakby artysta dopiero zaczynał przygodę z muzyką. Od bliżej nieokreślonego czasu istnieje wśród raperów parcie na albumy długogrające, przez co posiadają one zupełnie niepotrzebne utwory, które psują całość. Podobnie jest z Utworami Rapowanymi, Które Można Słuchać…. Bez wątpienia płyta byłaby lepsza, gdyby usunięto z niej kilka kawałków.

Bity zjadają rapera

Największa zaletą tej płyty są produkcje, mix oraz master. Zdecydowanie przewyższają poziomem wykonawcę utworu. Gural podjął dobrą decyzje w niektórych momentach, aby po prostu się nie odzywać, przez co pozwolił słuchaczowi delektować się tylko podkładem. Returnersi, Magiera, Ceha, Świerzba, Lex Caesar czy James Wantana wykonali kawał dobrej roboty. Uprzedzam komentarze —  tak, wiem, że są to bity „z paczki” i nie ma w nich nic odkrywczego. Bardziej zwracam uwagę na to, że istnieją w nich zabiegi mieszania bumbapów z newschoolowymi brzmieniami. Produkcje pasują do stylistyki Gurala. Choć raper stracił dawny wdzięk, to bity Returnersów lub Magiery przypominają dawne utwory DonGuralEsko.

Z miła chęcią słuchałem instrumentali, poniewaz Gural w pewnych momentach zwyczajnie przeszkadzał i bardziej byłem zainteresowany podkładem, co rzadko się u mnie zdarza. A co do eksperymentów — Magiera bardzo ciekawie skomponował singiel „Memy”. Na początku dostajemy Gurala w zupełnie innej stylistyce, która bardzo mi się spodobała. niestety ostatecznie raper zniszczył potencjał utworu, tworząc coś, czego nie da się słuchać.

Źródło: Instagram @djdziador

Rap na siłę

Rozumiem zamysł trueschoolu, stylistykę Gurala, bez przesady. To już nie te czasy, gdy twórca musi na siłę sklejać rymy. Gdybyśmy przyjrzeli się dzisiejszym raperom na polskiej scenie hip hopowej to zauważylibysmy, że większość z nich nie składa już podręcznikowych schematów aabb, abab, a jedynie rymy okalające pozostają u łask twórców. Gural nieprzerwanie składa teksty niezbyt innowacyjnie, co brzmi źle. Jeszcze 5 lat temu może pochwaliłbym rapera za staranność przy pisaniu tekstów, ale dzisiaj to najzwyczajniej wyszło z mody i nikt na siłę nie szuka rymów. Może kilka przykładów z tekstu:

„Co robili przez te lata
Kiedy inny szatan szaty łatał”

„Na tobie, zabawce w rękach chciwych szaleńców
Słyszysz ten hałas? To kombajn żeńców”

Gdzie jest sens w tych wersach? Przez te starania o rym, teksty stały się po prostu głupie i nielogiczne.

To już nie ten sam Dziador

Wspomniane wcześniej pisanie tekstów na siłę kaleczy kolejną cechę rapera. Jest nią zimne flow, które na Utworach Rapowanych…” zanikło i nie jest już takie jak dawniej. Istnieją wyjątki, jak chociażby „Dedukuj kit”, który jest najlepszym kawałkiem z całego albumu, przypominającym za co kochaliśmy Gurala. Reszta utworów jest bardzo miałka pod względem wokalnym. Są wyjątki, ale osobiście nie odczułem już tego samego co przy odsłuchu chociażby starszych albumów. One dodawały mi skrzydeł. Po pierwszym singlu liczyłem na kolejny projekt, który popchnie mnie do działania, a dostałem zbiór utworów rapowanych, przy których można popaść, co najwyżej, w stan przygnębienia, znudzenia, a nawet uśpienia. Gdyby nie produkcje, to odpadłbym już podczas drugiego odsłuchu. Przy trzecim podejściu prześledziłem płytę dokładniej, razem z tekstami utworów i złapałem się za głowę. Utwory Rapowane… to jeden z najsłabszych albumów Dziadziora. Jest to foliarstwo w lepszym wydaniu, co nie oznacza dobrym. Mimo szczerych chęci i osobistej sympatii, bardzo ciężko znaleźć dobre strony rapera, oprócz „Dedukuj kit” i „Bangladeszu”, które trzymają jeszcze jakkolwiek poziom poprzednich płyt Gurala.

  1. Autor nie rozumie tekstów i nawiązań. Msza za miasto Arrias jest nawiązaniem do powieści historycznej o tym samym tytule Andrzeja Szczypiorskiego z 1971 r, no ale trzeba najpierw sprawdzać co się recenzuje, szczególnie jeżeli nie rozumie się tekstów zanim coś się opublikuje.

    9
    1
    1. Mi się wydaje, że Pan który pisał recenzje celowo użył zabiegu który miał rozpętać lawinwę oburzenia.
      To była prowokacja.
      Bo nie wierzę że tak na serio to napisał.
      To nie było serio prawda , panie autorze?

  2. Żałosna jest ta recenzja, żałosne jest niezrozumienie autora… Sam nie wiem co jest tu najgorsze, to że autor bierze dosłownie wersy z „mszy za miasto Arras”, gdzie myślałem że nie można być tak głupim zajmując się muzyką, żeby nie zauważyć jawnej ironii i kpiny z foliarstwa, „jesteśmy tylko prostym ludkiem bożym, nie nasza wina że Bóg nas takimi stworzył” + druga końcowa puenta, och my god. Czy autor słuchając „Dedukuj kit” też odebrał, że na samym początku jest pseudopandemia? „Kolejny rok i nie widać końca covidu, dzwoń do księdza bo się nie da do sanepidu”? Czy autor rozumie jakoś inaczej wersy „jak teorie spiskowe, w które wierzą barany”? Okropnym jest też ignorancja i wytykanie braku sensu w wersach, z jednoczesnym popisem niewiedzy i braku dobrego przygotowania do recenzji… Żałosne po prostu. Brak mi słów. Bity zjadają DGE? Słabe rymy? To są jedne z najlepszych rymowych układów w całej polskiej rapgrze, instrumentacje głoskowe w „Bangladeszu” wymiany pierwszych sylab przy drugiej tej samej, podwójne rymy, ciekawe aluzje, słownictwo bogate jak żaden raper w pl… Nie wiem co myśleć o tej recenzji, jest okropna i kompromitująca dla autora…

  3. okuwa,łojezu, kto to pisał.. Panie, nic pan z tego albumu nie zrozumiał! AAaaaaaaaaa już zobaczyłem kto jest autorem tej recenzji he he he. Młody, kiedyś MOŻE zrozumiesz, życzę ci tego!

  4. Jak tak patrzę na te komentarze, to przypomina mi sie rok 2014 i afera z recenzją nowego (wtedy) Wolfensteina w CD-Action. Wszyscy wokoło grę chwalili, ale znalazł się w CDA taki gość jak Berlin, który zbrukał grę od góry do dołu. Była z tego niemała afera, bo było narzekanie że gość utknął w czasach Quake’a Areny.

    Jednak po co ta cała historyjka? Bo mam wrażenie że nikt tutaj w komentarzach nie wie na czym polega recenzja.

    1. Nooo, jednak recenzja zawsze polegała i zawsze będzie polegać na tym, żeby sprawdzać fakty i wiedzieć, o czym się pisze. Naprawdę nie każdy błąd merytoryczny i każdą niewiedzę da się wytłumaczyć opinią.

    2. człowieku co ty bredzisz?! Autor w ogóle nie wie o co kaman w tych kawałkach, zagubiony jak dziecko we mgle, ale może taki być, bo jest jeszcze dzieckiem. To jednak nie oznacza, że może pisać takie bzdury i zostanie to bez odzewu. Niech recenzuje, ale to co rozumie.

  5. Autorze, pisząc tę recenzję strzeliłeś sobie w stopę, bo pokazałeś, że nie jesteś oczytany (zrozumiałbyś wtedy chociażby nawiązanie do żeńców) i nie rozumiesz kontekstu wypowodzi, a tym bardziej ironii. Teksty DGE o dawna nie są już prostymi rymowankami dla prostych ludzi.

    12
  6. Autor matoł.
    Tekstów nie rozumie (ludzie je rozumieją po samych wyrwanych z kontekstu cytatach), bity fajne bo „ŁoNcZeNiE Z nIuSkUlEm” (co to k*#wa za kryterium!?), a rymy niemodne, więc słabe, ALE jednocześnie narzekanie, że nie jest jak kiedyś. Chyba lepszą recenzję napisałaby sieć neuronowa.

    11
  7. Jak można być tak ograniczonym? Rozumiesz czym jest ironia, czym są nawiązania? Wymyśliłeś sobie jakąś teorie i pod tym kontem recenzujesz. Gościu, Gural kpi z foliarstwa w tym utworze. Skasuj bo wstyd. xDDDDD

    40
    3
    1. Dodam jeszcze, że w „Mszy za miasto Arras” gdzie autor nie kuma za grosz ironii i obśmiania foliarstwa, DGE ma wersy, że jednymi z winnych są wegetarianie. Dla świadomości autora DGE sam jest wegetarianinem. Radzę wykazywać się większą kompetencją.

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Zeen is a next generation WordPress theme. It’s powerful, beautifully designed and comes with everything you need to engage your visitors and increase conversions.