fbpx

Dlaczego hip-hop potrzebuje demokracji?

Artur Rojek, na najlepszej moim zdaniem płycie Myslovitz, śpiewał, że nasz kraj jest jak psychodeliczny lot. Dosadniej wypowiedział się Przemysław Myszor, gitarzysta zespołu, w wywiadzie udzielonym Sebastianowi Łupakowi, w którym stwierdził, że Korova Milky Bar jest jak ówczesna Polska1.

Korova Milky Bar, czyli bar mleczy Krowa, to dobre określenie dla Polski. W filmie [Mechaniczna Pomarańcza reż. Stanley Kubrick dodat. aut.] bohaterowie piją w takim barze koktajl, po którym im odbija. U nas odbija ci po prostu z powietrza. Sytuacja w kraju jest tragiczna i ludziom zaczyna odbijać na różne sposoby.

Myslovitz – Acidland
Autorzy: https://bibliotekapiosenki.pl/utwory/Acidland
Fragment, od którego zaczynam niniejszy tekst rozpoczyna się w 1:37

Nie da się ukryć, że Polska w 2002 r. rzeczywiście taka była – jakby jedyną porą roku była szara i mokra jesień, która doprowadza ludzi do szaleństwa. Większość z czytelników Sajko uczyła się wtedy chodzić lub niezgrabnie maszerowała z mamą za rękę do przedszkola. Minęło parę lat, Polska się zmieniła, a duża część z nas jest już pełnoletnia, inni studiują lub pracują. Mieliśmy szczęście dorastać w czasach, w których świeciło nad nią słońce. W takich warunkach poznawaliśmy polską wersję kultury, która ukształtowała nas na całe życie. Dla wielu obecne wybory prezydenckie są pierwszymi, w których zagłosują. Z okazji tego święta dnia demokracji przyjrzyjmy się, czemu hip-hop jej potrzebuje i czym ona w ogóle jest.

W prymitywnym ujęciu demokracja to rządy większości nad mniejszością. Gdyby jednak przyjąć takie jej rozumienie, to nie było by demokracji, a dyktatura, z tym że na piedestale stałby nie jeden władca lub mała grupa ludzi, a po prostu ich większość. W takiej sytuacji nie ma możliwości, żeby szanować prawa człowieka, w szczególności prawa tej mniejszości, która nie ma władzy.

Szukając bardziej współczesnego ujęcia demokracji, sięgnijmy do aktu prawnego, który pojawiał się chyba w każdym wydaniu Wiadomości, Faktów i innego dziennika telewizyjnego w ciągu ostatnich pięciu lat, czyli Konstytucji RP. Art. 4 ust. 1 stanowi, że władza w Rzeczypospolitej Polskiej należy do Narodu, to znaczy do ogółu obywateli. Oznacza to, że (za wyr. TK z dnia 13.05.2004 r. sygn. K 15/04) źródłem władzy w Polsce nie może być jednostka, grupa społeczna ani organizacja. Co istotne, ogół jest źródłem władzy, ale nie praw człowieka, bo te, zgodnie z art. 30 Konstytucji, wynikają z przyrodzonej i niezbywalnej godności człowieka. Oznacza to, że jeżeli ogół sprawuje władzę, to nie może w swych działaniach negować praw człowieka, ponieważ te wynikają z samego faktu bycia istotą ludzką i nie można im zaprzeczyć.

No dobrze, ogół jest źródłem władzy i trzeba szanować prawa mniejszości. W teorii brzmi świetnie, ale w praktyce niemożliwym jest, żeby ten ogół, od którego pochodzi władza, sprawnie rządził i podejmował decyzje. Musi istnieć podmiot, który podejmie działania, przekształci postulaty w czyny. Dlatego obecnie przyjmuje się, że istotą demokracji jest stworzenie takich mechanizmów, które pozwolą przekształcić wolę poszczególnych grup w wolę narodu. Ta wola zostanie później przełożona na działania odpowiedniego organu. Jeżeli te mechanizmy będą sprawiedliwe, to nawet jeżeli w konkretnej sprawie, dana grupa/osoba/mniejszość nie będzie zgadzała się z przyjętym rozstrzygnięciem, to będzie przekonana, że ten podmiot jest uprawniony do takiego, a nie innego działania ze względu na wolę większości. Na tym właśnie polega demokracja. Najtrudniejsze w tej całej aferze jest to, jak ukształtować sprawiedliwe mechanizmy tego przekształcania, ale to już temat na zupełnie inny tekst.

Mata – Tango
Autor: Michał Matczak

Skoro już mniej więcej wiemy, czym jest demokracja, możemy przejść do tego po co ona kulturze hip-hop. Śmiało można powiedzieć, że bunt jest obecny w każdym możliwym fragmencie hip-hopu. Najpierw był bunt przeciwko ustalonym regułom tworzenia, skąd powstała sama idea rapowania, samplowania i skreczy. Później był bunt przeciwko odpowiedzi społeczeństwa na taką formę sztuki i środowiska, z którego wyrosła. Świetnie oddaje to już samym tytułem Ukryty w mieście krzyk2 Pezeta i Noona, reinterpretowany zresztą później przez Żabsona3 i Bedoesa4. Ten pierwszy w pierwszej zwrotce swojego utworu sam rzuca kilka wersów, które aż kipią buntem przeciwko obecnemu środowisku hip-hopowemu, które momentami pełne jest ocen, hejtu i zawiści. Z kolei Mata w Tangu buntuje się przeciwko dorosłemu życiu, szkole, oczekiwaniom i schematom, a momentami można odnieść wrażenie, że całe 100 dni do matury to spojrzenie na bunt z różnych perspektyw. To tylko pokazuje, że w kulturze hip-hop sprzeciw wobec istniejących reguł jest nie do zastąpienia.

Wyobraźmy sobie teraz, że nie ma tego całego mechanizmu, który pozwala różnym grupom społecznym mówić co myślą i czują. Że rządzą nami ludzie o jednoznacznych poglądach, którzy nie znoszą sprzeciwu, a każdą formę buntu surowo karzą. Którzy kpią z nas, zanim nas zdążą poznać. Konsekwencje są proste: w radiu gra ciągle ta sama muzyka, nikt nie koncertuje, na murach wiszą plakaty władzy, a każda inność jest spychana na margines. W społeczeństwie niedemokratycznym nie ma miejsca na bunt i różnorodność. Gdybym opisywał to literacko, to uznałbym że w takim świecie wszystko jest szare, pada deszcz, a przy osiedlowych boiskach wiszą tabliczki z napisem Zakaz gry w piłkę!

Skoro w takim społeczeństwie nie ma miejsca na bunt, to nie ma również miejsca na hip-hop. Jest za to spora przestrzeń dla hiphopolo, delikatnej muzyki, która nie dotyka kontrowersji, nie podejmuje trudnych tematów ani nie wprowadza nowych brzmień. Wizja takiej wersji kultury, w której wyrośliśmy nie przemawia ani do mnie, ani do nikogo, który traktuje ją odrobinie poważnie. Artur Rojek, od którego słów zacząłem ten tekst, w najnowszym singlu pesymistycznie stwierdza, że wszystkich nas czeka to samo – chujowy hip-hop.

Jutro druga tura wyborów prezydenckich. Chodźmy zagłosować, żebyśmy mogli narzekać na chujowy hip-hop, a nie na chujowe państwo.

Artur Rojek – A miało być jak we śnie
Muzyka: Artur Rojek, Bartosz Dziedzic Słowa: Radek Łukasiewicz, Taco Hemingway
Fragment, o którym mowa w tekście rozpoczyna się w 2:53
  1. https://wyborcza.pl/1,75410,790044.html
  2. https://www.youtube.com/watch?v=l57UPtb0jMo
  3. https://www.youtube.com/watch?v=WVz9LLmm_jY
  4. https://www.youtube.com/watch?v=ePRyjY9KkRg

Zeen is a next generation WordPress theme. It’s powerful, beautifully designed and comes with everything you need to engage your visitors and increase conversions.

Więcej?
Czy 645AR to “real deal”?